2.7opinia z 7 marca 2010 r.Patryk, ------------
pokoje
wyżywienie
czystość
rekreacja
jakość/cena
podsumowanie
lokalizacja
Witam. Jestem z zamiłowania podróżnikiem. Zwiedziłem ponad 50 krajów w różnych częściach świata. W Egipcie byłem 15 razy. Byłem w różnych hotelach, od Hiltonów po dziadowski El Diwan. Byłem z żoną. Dlatego postaram się napisać obiektywną opinię, adekwatną do tego co widziałem. Hotel pięknie i ze smakiem zaprojektowany. Architektura bez zarzutu. Wykonanie partackie, ale to Egipt. Hotel Palmyra połączył się z hotelem El Zaman. W Zamanie warunki bytowe są znośne, jest to nowsza część hotelu. Pokoje Ok. Natomiast w Palmyrze tragedia. Wchodzi się jak do obory. Wszystko stare, zniszczone, grzyb na ścianach, tragedia. Łazienka, wymiotować się chce. W nowej części jest nowy telewizor, suszarka do włosów, sejf, nowe meble, ładna łazienka, aż chce się tam wejść. Oczywiście są niedoróbki, ale na to nie trzeba patrzeć. Natomiast w starym, stary telewizor i nic poza tym. Sprzątanie pokoi codziennie, ręczniki wymieniane. Pościeli przez 2 tygodnie nikt nie wymienił. Jeszcze co nas denerwowało, to robienie łabędzi i innych stworów z ręczników i nawet z żony koszuli nocnej. Jest to miłe, ale jak człowiek popatrzy na brudne ręce sprzątającego, który wszystko nimi robi, włącznie z myciem kibla, to odechciewa się używać tego ręcznika. Tradycyjnie dolar na łóżku. Mimo że hotele są połączone, ci którzy wykupili wczasy w Palmyrze kwateruje się w starej części. Dostają różowe obrączki, z niepełnym All-em. Ci co kupili w Zamanie dostają czerwone i mają więcej przywilejów, choćby All cała dobę i korzystanie z restauracji orientalnych. To jest dość żenujące. Ja dałem łapówkę, to na samym początku zmienili mi pokój na Zaman. W sumie się opłaciło, dałem 20 dolarów. Baseny są Ok. Najbardziej zatłoczony jest basen w Zamanie, w Palmyrze luzy. Ręczni plażowe bezpłatnie, kto szybszy, to wybierze sobie ładny, reszta ręczników to syfiaste onuce. Jedzenie kiepskie, ale jak ktoś nie wybredny to się najadł. Dużo jest słodkości. Sałatki mieszane z pozostałości z poprzednich posiłków. W sumie nie było najgorzej, można było się dopchać kartoflami, były na śniadanie, obiad i kolacje. Śniadania są raczej wegetariańskie, nie licząc wędliny podobnej do mortadeli z papierem toaletowych. Smaku tego nie da się określić. No i wszechobecny brud na stołówkach i barach. Kucharz, który robił jajecznice, uniform miał tak brudy, jakby wrócił od rozładunku węgla. Większość kucharzy tak wyglądała. Pod koniec turnusu zmienili im na czyste. Butów i spodni to nie czyścili ani prali od nowego. Większość obsługi była miła. Choć zdarzali się chamscy, był taki jeden na stołówce, z orlim nosem, w głównym barze z wąsami i paru innych. Byli mili tylko dla młodych panienek, zwanych przeze mnie srajdami. Dla nas ludzi po 40-stce byli gburowaci. Mimo że pozytywnie byliśmy do nich nastawieni, często też dawaliśmy dolarowy bakszysz. Alkohole tragiczne. Mimo wszystko ludzie to pili, bełtając z pepsi i innymi świństwami. Jedynie wino, jak na Egipt w miarę. Często podawane w szklaneczkach, z braku kieliszków do wina. Położenie hotelu beznadziejne. Przy lotnisku, nisko latające samoloty, między dwiema jezdniami, wokół budowy, bałagan i jedno wysypisko śmieci. Wszędzie daleko. Co prawda busy dowożą. Bliższa plaż beznadziejna, druga oddalona ok 9 km brudna, obskurna z ładną rafą. Jedynie to rekompensuje jej brzydotę. Bus dowozi co godzinę. Dużo Rosjan, którzy wlewają w siebie alkohol szklankami i przez całą dobę. Polska młodzież nie odbiega poziomem od rosyjskiej. Jak się napiją są tacy sami chamscy jak Rosjanie. Zauważyłem, że jedni i drudzy są mocni w grupach. Pojedynczo są grzeczni. Dyskoteka to jedna mała mordownia i speluna. Młodzież tylko pije i rzyga. Byłem światkiem takiej sceny, jak rusek otworzył drzwi z dyskoteki i zarzygał cały korytarz, po czym jakby nigdy nic wrócił do środka. Dużo też było Anglików. Byli lepiej traktowani. A teraz coś o grupie animacyjnej. Była takowa. Przez dwa tygodnie nawet nie zaproponowali nam żadnej zabawy. Jedynie srajdy latały za nimi jak na sraczkę. Właziły im między nogi bez wazeliny. Dla tych panienek animacje były zajebiste. Czarni animatorzy nie mogli się od nich odpędzić. Nie tylko srajdy, były nachalne ale i młode mężatki zostawiały mężów i dzieci i latały za nimi jakby miały cieczkę. Jeszcze raz powiem, że z animacji zadowolone były tylko srajdy. Animacje wieczorne to porażka i katastrofa. Były robione przez tą samą grupę animacyjną. Nie było, jak na Egipt przystało animacji z zewnątrz, np.: tańca brzucha, tańczących derwiszów, folkloru egipskiego, jakichś fakirów itp. Ci animatorzy robili to na jeno kopyto, czy to był taniec Irlandzki, czy Hiszpański. Beznadzieja. Nie było, żadnych potańcówek wieczorem dla wszystkich starych i młodych. Dyskoteka tylko dla srajd i ich żigolaków. Prym w tym wiodły Rosjanki, w szpilkach i gołymi tyłkami. Jest też parę sklepików z duperelami. Bankomat na terenie hotelu oczywiście popsuty. Smród całą noc, bo podlewają zieleń szambem. Ale w Egipcie tak jest, że w słabych hotelach tak robią. W dobrych używają czystej wody. Zieleń dobrze utrzymana. Reasumując, hotel dla mało wymagających i srajd. Zamanowi dałbym 3 gwiazdki, a Palmyrze 2 gwiazdki. Nic poza tym. Za te pieniądze, w Egipcie jest wiele lepszych hoteli od tego. Dlatego odradzam. Wybierającym radzę dobrze poszukać wśród dużej ilości ofert. Nie sugerować się opisem biur turystycznych, ani opiniami srajd.
5.0opinia z 25 lutego 2010 r.ola, gdańsk
pokoje
wyżywienie
czystość
rekreacja
jakość/cena
podsumowanie
lokalizacja
Hotel THE BEST!!!!!! nie ma co trzeba tam jechać. animatorzy zajebiści: tito, sasha, nagati, niko, jamajka, inga, katrina, tony.pozdrawiam wszystkich. ja znam tylko tych. ludzie piszą coś jeszcze o innych animatorach ale ja ich nie widziałam. jedzenie ok. dobry hotel dla osób chcących trochę schudnąć. jedzenie nieurozmai9cone i dobrze bo prawie nie chce się jeść. taka jest zabawa. świetnie można sie dogadać po polsku z animatorami. tito najlepiej mówi po polsku. i jest the best. baseny super. dwie zjeżdżalnie z wysokości dwóch pięter. normalnie zajebiśie!! jak sie jedzie z żółtej tej groźniejszej i lepszej to normalnie nie można tchu złapać taka prędkość. zabić ani utopić na nich się nie da bo woda tam ma 110 cm. więc pozdro dla obsługo chotelu i naprawdę polecam a ci ludzie co piszą że chotel do kitu to niech się pier@%*ą bo chotel rewelacja.
4.2opinia z 18 lutego 2010 r.m, j
pokoje
wyżywienie
czystość
rekreacja
jakość/cena
podsumowanie
lokalizacja
Wlaśnie wróciłem z Palmyry wrażenia naprawdę pozytywne. Pokoje całkiem spore, oczywiście wyposażenie wnętrz to nie 5 gwiazdek. Jedzenie naprawdę OK, no chyba że ktoś nie może żyć bez schabowego i polskiego chleba, wtedy jest to naprawdę piekło i takim osobom radzę po prostu spędzać urlop w kraju. Rozrywki też są, animatorzy i całkiem fajna dyskoteka co prawda z muzyką już nie pierwszej świeżości. Jedyny minus to all inclusive do godziny 24, tym bardziej, że to nie dotyczy Rosjan którzy mają czerwone bransoletki. Rosjan jest sporo ale nie zauważyłem żeby zachowywali się jakoś bardzo źle. Z pewnością zachowywali się lepiej niż pewne małżeństwo z Polski, które wpadło w cug alkoholowy, a ich dzieci musieli doglądać inni Polacy.