
niewymagających klientów 71% głosów
szukających spokoju 14% głosów
podróż poślubna 9% głosów
63% klientów uważa, że oferta sprostała lub przewyższyła ich oczekiwania.
Opinia: Nie rozumiem poprzednich opinii. Hotel jest adekwatny do ceny. Polacy kilka razy pojechali do Egiptu i poprzewracało im się w d... Pani właścicielka miła, hotel bardzo czysty, pokoje sprzątane, ręczniki wymieniane... Śniadania kontynentalne - typowe - wszystko świeże! Grubasy niech idą na gyrosa pita za 1,9 E. Byłam z 3 letnim dzieckiem i rodzicami - przedział wielkowy 3-30-55 - wszystkim się podobało (a mam do czego porównywać o byłam już w wielu miejscach - Hiszpania, Dominikana, Kreta, Kos, Majorka, Turcja, Egipt etc.). Hotel jest położony w spokojnym miejscu chociaż jak wracała do hotelu obok grupa Serbów to ciężko było spać (ale to nie jest wina hotelu). Miasteczko jest super - imprezowicze, wycieczkowicze, zakupocholicy i leniuchy wygrzewające się na plaży - każdy DOSŁOWNIE znajdzie coś dla siebie!!! Na mieście jedzenie bardzo tanie - gyros pita od 1,9 E , gyros pita, frytki i coca cola 2,9 E- obiad full wypas z 0,5L piwkiem 5,5 E. Jestem zadowolona i moja rodzinka także...
Opinia: Byłam w tym hotelu we wrześniu.Bardzo sympatyczni właściciele.Pojechałam pomimo przeczytanych wcześniej złych opinii.Nie żałuję, było adekwatnie do ceny , wrócę tam.
Opinia: Wróciliśmy z hotelu Chrystian w sierpniu 2011r. Odradzam wszystkim pobytu w hotelu Chrystian. Śniadania bardzo skromne, przez dwa tygodnie identyczne! Czystość utrzymywana tylko w holu i przed wejściem. Pokoje przez cały dwutygodniowy okres pobytu zostały posprzatane 3 razy, pościel zmieniono 1 raz. W związku z tym zainwestowałam w środki czystości, rękawiczki i sprzatałam pokój w swoim zakresie, łącznie z wynoszeniem smieci! Na koniec właścicielka hotelu oskarżyła nas o wylanie odrobiny kawy na materac i zażądała kwoty 180 euro pod groźbą zakazu opuszczenia hotelu. Zachowanie to było tym bardziej skandaliczne, że ani ja, ani mój mąż nie wylaliśmy tej kawy. Ostatecznie właścicielka "łaskawie" zgodziła się byśmy zapłacili 130 euro!!! za jakoby zniszczony materac (znajduje na nim plamka po kawie o średnicy około 8 cm). Podejrzewamy, że sprzątaczka wylała tę kawę. Chcąc wrócić do Polski zapłaciliśmy tę kwotę, mamy rachunek wypisany w języku greckim, który ten fakt potwierdza. Odradzam szczerze wszystkim pobytu w tym hotelu.
Opinia: Bardzo mi się podobało. ''Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie' . czyli jesli byliśmy uprzejmi w stosunku do właścicieli to oni nam to odwzajemnili i moim zdaniem byli oni przesympatyczni, wiec nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Śniadania, niezbyt rozmaite (co dziennie te same MENU) - JADALNE, czyli dla niewymagających klientów. Wszędzie blisko- na plaże, na zakupy, do LIDLA, na obiad. W pokojach czysto. Zmiana pościeli itp. Wszystko w jak najlepszym porządku polecam!!!!
Opinia: właścicielka bardzo niemiła, krzyczy na turystow na przykład z powodu niezostawienia klucza na portierni, personel wchodzi do pokoi, nie można doprosić się zwrotu paszportu przez tydzień.
Opinia: Największym minusem pobytu w Christianie jest podejście do klientów właścicielki hotelu. Ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w d... tylko siedzi od rana przy wejściu i pali fajkę za fajką. Nie interesuję ją to czy wszystko jest w porządku i czy może w czymś pomóc - pełna olewka. Po przyjeździe z góry zapłaciłem za klimatyzację za cały okres pobytu a ostatniego dnia podczas naszej nieobecności babka zabrała nam pilot od klimy. Twierdziła później, że powinienem dopłacić za jeszcze jedną dobę, ale skoro zapłaciłem 14x4 euro a nasz pobyt był od 16 do 30 sierpnia (wyjeżdżaliśmy o 6 rano) to uważam, że jest to wyłudzenie pieniędzy. Właścicielka udaje w takich sytuacjach, że nic nie rozumie po angielsku. Żenada i złodziejstwo. W ostatnie dni naszego pobytu nie zmienili nam pościeli i nie dali papieru toaletowego. Śniadania są zawsze takie same i składają się z nieświeżego chleba, mielonki, żółtego sera i jajek na twardo na zmianę z ogórkiem lub pomidorami. Po kilku dniach odechciewa się jeść tego paskudztwa. Reasumując uważam, że są dużo lepsze obiekty noclegowe w Paralii i szczerze odradzam wszystkim pobytu w hotelu Chrystian. Gdybym miał wrócić do OParalii wybrał bym hotel Tropikana, nasi znajomi byli tam w tym roku, zapłacili mniej, klimatyzację i sejf mieli w cenie a właściciel pytał się ich na co mieli by ochotę na śniadanie...
Opinia: Spodziewaliśmy się szwedzkiego stołu w wydaniu trzygwiazdkowego hotelu w Europie , a nie mortadeli z serem- codziennie. Najlepszy był jogurt, który piliśmy zamiast niesmacznej herbaty herbaty i kawy, gorszej niż lura- przezroczystej. Dobrze, że nikt nie zakazywał parzenia własnej kawy w pokoju. Najsympatyczniejszy z obsługi był Jochn , chłopczyk, wyglądający na 14 lat.
Opinia: Szczerze polecam ten hotel, sympatyczna obsługa, smaczne aczkolwiek monotonne śniadania, rewelacyjna lokalizacja. Podobało sie zarówno mnie i mojemu narzeczonemu jak i mojej babci i 9 letniej siostrze, które zajmowały pokój naprzeciwko. Jedyny minus to brak basenu jednak plaża znajduje sie 3 minutki od hotelu więc to nie jest bardzo uciążliwe. Blisko na lotnisko, w Paralii jest Lidl, mnóstwo supermarketów z cenami zbliżonymi do polskich, tanie jedzenie w barach. Polecam serdecznie osobom, które jadąc na wakacje potrafią cieszyć się a nie tylko narzekać :-)
Opinia: pozdrowienia dla pana Michala z Warszawy :) (29.08)
Opinia: W skrócie: hotelu nie polecam. Zamiast rzucać ogólnikami (choć spora część z wymienionych wcześniej, takich jak bucera właścicieli, czy cisze nocne jak na koloniach, jest zgodna z prawdą), przytoczę dwie anegdotki:
Pierwsza ma miejsce zaraz po przyjeździe: dotarliśmy o 10. Czekamy na pokój. Mija godzina, druga... na voucherze czytamy, że doba hotelowa zaczyna się jakoś 12-14. No, czyli pora zagadać z właścicielami, nie? Otóż niezakoniecznie. Właścicielka po grecku opieprza nas sugerując niewerbalnie, że może byśmy się odwalili i siedzieli czekali. Ale nie w hotelu czekali! Na kanapie nie wolno! Kysz na zewnątrz won!
No niech tam. Siedzimy i nie wiemy - iść na miasto (bo po 7 godzinach od zwleczenia się z łóżka człowiek robi się głodny), czy czekać, bo pokoje rozdają tak góra po 1-2 naraz z półgodzinnym odstępem, a bagaży w pokoju zostawić nie można bo nie i idź stąd (nie wiem, wstydzą się, że nie pozamiatane, czy jak?). Godzina 13:45 - o tej porze stwierdzam, że pora zmienić ton dyskusji na o oczko mniej sympatyczną i podbijam do właścicielki raz jeszcze. Nadal nic, ponieważ [monolog po grecku]. Wreszcie, na TRZY MINUTY przed drugą, CZTERY GODZINY PO DOTARCIU DO HOTELU sprzątaczka mówi nam, że mamy podejść do lady po klucz. Po drodze mija jeszcze właścicielkę, która patrząc na nas prycha zdaniem ze słowem "malaka" w środku (polecam sprawdzenie znaczenia w internecie - przypuszczam, że jakbym tu przetłumaczył, to niniejszy komentarz zostałby wycięty za wulgaryzmy).
I w końcu, punkt druga, właścicielka ciska nasz klucz na ladę i z fochem cedzi "OKAY?!" w naszą stronę, bo to przecież nasza wina.
Druga anegdotka dotyczy koleżanek, które poznaliśmy po sąsiedzku przez balkon (dostały pokój 10 minut przed nami!) Otóż jedna z nich, myjąc twarz po podróży, zapomniała zmyć makijaż i poplamiła ręcznik. Fakt, takie dwie czarne plamy na białym ręczniku nie wyglądają za szczególnie, ale wiek dwudziesty i pierwsza niemal dekada dwudziestego pierwszego dały nam niesamowite postępy w technologii prania rzeczy. Tym niemniej kilka godzin później do drzwi puka Smutny Albańczyk (jedna z barwniejszych postaci w obsadzie hotelu) i duka im łamanym angielskim, że "problem".
Najwyraźniej tusz do rzęs jest - zaraz za kwasem siarkowym (VI) i nożyczkami (aha, i jeszcze wyniesieniem na plażę) jednym z najpewniejszych sposobów na zniszczenie ręcznika i dwanaście euro się należy bo ręczniczków niszczyć nie zaleca się i dwanaście euro się należy. Po krótkiej i nerwowej (no bo umówmy się - nie jeździ się do byle 3-gwiazdkowych hotelików w Paralii jeśli zamierza się szastać forsą bez potrzeby na prawo i lewo) naradzie koleżanki zdecydowały się zadzwonić do rezydentki.
UWAGA TUTAJ WIELKI PLUS DLA REZYDENTÓW W PARALII: niedługo po telefonie przyjeżdża rezydentka z greckojęzyczną koleżanką, by rozwiązać problem. Akurat szliśmy na plażę, by zobaczyć, jak grecka rezydentka beszta sprowadza do parteru równa z ziemią menedżera hotelu podczas, gdy Smutny Albańczyk stoi nieporadnie z ręcznikiem, którego nikt nie potrafił wyprać.
Dziewczęta nie straciły dwunastu niemal wyłudzonych euro (ciekawe, ilu turystów personel Christiana naciągnął na taki przekręt), a my zaliczyliśmy przepyszne schadenfreude (pamiętajcie, byliśmy świeżo po wydarzeniach z pierwszej anegdoty)
Aha, jeszcze na koniec: odkryliśmy później, że jeśli zdanie zacznie się od słowa "problem", właścicielka w magiczny sposób zaczyna rozumieć - ba, nawet trochę mówić! - po angielsku. Zaprawdę zaczarowane miejsce ten hotel. Nie polecam.