

niewymagających klientów 100% głosów
0% klientów uważa, że oferta sprostała lub przewyższyła ich oczekiwania.

Opinia: POLACY NIE OFERUJĘ ANI NIE POLECAM TEGO HOTELU, ROZCZAROWANIE NA KAŻDYM MIEJSCU. W DALSZYM CIĄGU JESTEŚMY TURYSTAMI (GOŚĆMI) 4 KATEGORII. ITAKA CHYBA POMYLIŁA KATEGORIE HOTELU - TO NIE HOTEL A PENSONAT O PODWYŻSZONYM STANDARDZIE. PLAŻA 800 M W LINII PROSTEJ OD HOTELU, PRZEJAZD BUSEM HOTELOWYM + POMOS = ok. 1500 M.
NIE POLECAM
NIE ZACHĘCAM
MOŻNA SIĘ TYLKO ROZCZAROWAĆ, NIE WARTO DAWAĆ IM ZAROBIĆ.
Opinia: Początek czerwca. Przyjazd z Itaką do hotelu ok.02 w nocy w niedzielę. Od rana pełno przy basenie Włochów okupujących leżaki i hałaśliwe animacje. W pokojach od basenu hałas, od ogrodu cisza. Ogród b.zaniedbany, w pokojach czysto.Włosi wrzeszczą cały dzień(hotel nastawiony głównie na nich), ale wieczorem wyjeżdżają. W sezonie pewnie Meksyk.W hotelu zostaje niewiele osób.Obsługa po ang.b.słabo.Samochodu nie załatwili nam ,bo musieli się dowiedzieć czy ma pełne ubezp..i pytają o to chyba do dziś. U rezydentki Panda 72euro/dziennie.Hotel położony gdzie diabeł mówi dobranoc i pozbawiony jakiegokolwiek połączenia z cywilizacją. Do Selinunte i najbliższego sklepu 4km piechotą pod górę, lub za 5euro hotel zawiezie (1raz dziennie)rozklekotanym oplem bez klimatyzacji by po 2,5godz.odebrać(jeśli kierowca nie zapomni.Nasz zapomniał). Do Etny i Taorminy b.daleko. Blisko jest co zwiedzać np. Erice, Seggesta, Agrigento i Selinunte, ale raczej na własną rękę.Do rezerwatu meleks woził 2xdziennie, a dalej na piechotę ok.10min. Na plaży ani baru, ani toalety, ale czysto i łagodne zejście, tylko wąsko. Opcja all inclusive to po prostu 3posiłki z napojami. Jedzenie smaczne.Do śniadania kawa, herbata,woda,napój, do reszty woda i wino. Źadnych przekąsek, kawy, herbaty. W barze woda,sok,cola, grappa(włoski bimber) i ohydny likier. Alkohol 12-15 i po 19. Wszystko inne płatne. W restauracji bałagan. Przesadzano nas 3 razy (duże 6-8os.stoły) ilekroć mieli przyjechać Włosi. My byliśmy gorszą kategorią.Na koniec nie wiedzieli, do której godz. zostajemy i pytali, na które posiłki zostajemy, bo już mieli inne nazwiska przy naszych stolikach.To już chyba wina rezydentki, która głównie trzymała się z włoskimi animatorami, a nam nawet nie mówiła dzień dobry.Wymeldowanie o 10, a samolot o 02.20